
To było szaleństwo! Ktoś powiedział, że widziałby mnie w wersji „blondi”, a ja w lot podchwyciłam i postanowiłam spróbować 😉
Nie wytrwałam długo, ale pamiątka w postaci zdjęć, które zrobił Mariusz Kowal jest! Sesję z pewnych powodów nazwałam „walentynkową” 😉




Cudne 🙂